Jak łatwo się domyślić – nawet najlepsza reklama nie przyniesie dobrych rezultatów, jeśli skierujemy ją do niewłaściwego odbiorcy.
Co nam po świetnej reklamie butów do biegania, która dotrze do osób kompletnie niezainteresowanych sportem?
No właśnie. Targetowanie to słowo-klucz. Jak to się robi?
Semantic-vs-Behavioral-Targeting_Blog

W największym skrócie – mamy do czynienia z dwoma rodzajami targetowania…

Pierwsze z nich to targetowanie semantyczne.

Polega ono na tym, że treść, którą chcemy zaserwować konkretnej grupie odbiorców pojawia się tam, gdzie występuje duże natężenie treści związanych z danym tematem. Pilnujmy tu naszego przykładu o butach sportowych – widget z reklamą wyświetli się tam gdzie mowa o bieganiu, sportach, fitnessie, itd.
Jak to działa? Bardzo prosto. Algorytm skanuje treści pod kątem semantyki i dobiera odpowiednie środowisko redakcyjne, by w jego otoczeniu serwować treści, które zainteresują miłosników danego tematu.
Tym samym trafiamy do osób zainteresowanych naszą reklamą i robimy to w natywny sposób.

Ale poza tym mamy też targetowanie behawioralne.

Tu już sprawa jest nieco bardziej skomplikowana, gdyż algorytm analizuje cały ciąg zachowań użytkownika w Internecie. Robi to za pomocą plików cookies. Popularne “ciasteczka” pozwalają obserwować intencje użytkownika, jego zainteresowanie – jednym słowem – zahcowania w Internecie. Tym samym pozwalają na budowanie całych baz wiedzy i łączenie poszczególnych userów w pary bliźniaków behawioralnych.

Jak targetujemy reklamy w plista?

Cóż – przede wszystkim – skutecznie :)

Używamy obu modeli jako wzajemnie uzupełniających się.
Ta wysoce skuteczna forma opiera się na założeniu, że użytkownicy mają wspólne intencje zakupowe, jeśli interesują się podobnymi tematami. Oznacza to, że odczyt i kliknięcie użytkownika są porównywalne. Ci użytkownicy, którzy mają podobne wzorce zachowania i zainteresowania, są identyfikowani jako bliźnięta statystyczne. W konsekwencji otrzymują podobne rekomendacje dotyczące treści lub reklamy.