O tych dwóch rzeczach zapewne słyszeliście już niejedno. I niewykluczone, że obu terminów używacie wymiennie. Czy jednak słusznie?

Dziś przyjrzymy się dokładniej temu zagadnieniu.
native_versus_content

Content marketing.

Pewnie każdy z Was ma poczucie, że Wasz czas i uwaga to rzeczy cenne. Szanujemy samych siebie – prawda?

No właśnie. Dlaczego mielibyście konsumować reklamę nic z tego nie uzyskując? I tu dochodzimy do istoty content marketingu. Jej trzon stanowi wartość dodana. To nie tylko reklama mówiąca, czy wręcz krzycząca “popatrz na mnie”. To przede wszystkim ciekawa, atrakcyjna treść, z której możecie wyciagnąć realne benefity.

Jeśli zechcę zareklamować Wam biuro podróżym, to na co zwrócicie uwagę? Na krzyczące hasło”Wybierz mnie! Wybierz mnie!” czy może raczej… np na wartościowy poradnik czego unikać w krajach tropikalnych? Albo infografikę, która przyda Wam się w podróży?

Otóż to!
To jest owa wartość dodana. Prawda, że dzięki atrakcyjnemu contentowi konsumpcja reklamy z Waszej strony ma charakter partnerski i coś zyskujecie dzięki temu?

O to chodzi.

Reklama natywna

O tym pisaliśmy już kilkukrotnie, ale zawsze warto przypomnieć. Natywność reklamy sprowadza się do jej wkomponowania w organiczne treści redakcyjne. Ponadto – system rekomendacji plista wychodzi naprzeciw oczekiwaniom odbiorcy. Jeśli jesteś zainteresowany treściami dotyczącymi np. motoryzacji – to właśnie takie treści będą Ci serwowane.

Reklama natywna nie jest krzyczącym bannerem, który MUSISZ zobaczyć za każdym razem na danej witrynie. Wręcz przeciwnie – podąża ona tylko za zainteresowanymi danymi treściami użytkownikami.

Co w związku z tym?

Czy content marketing=reklama natywna?

Nie. Ale warto łączyć obie te formy.

Każdy może wyobrazić jak dobry efekt przynosi publikacja wartościowego contentu i następnie jego promocja wśród grupy docelowej, za pomocą narzędzi reklamy natywnej.

To działa. Widzimy to na co dzień :)